Przedstawienie trwa

„Przedstawienie trwa”

Marta i Michał Dębiccy

Spoiler

Komentarze:

Magdalena Madej

Przedstawienie trwa jest chyba jednym z bardziej dziwnych i zagmatwanych
scenariuszy, jaki kiedykolwiek czytałam. Nie chodzi mi tu bynajmniej
o to, iż jest on zaskakujący lub oryginalny, ale o fakt, iż w
swej estetyce jest groteskowy i niepokojący. Fabuła rządzi się
pokrętną logiką, zaś sam pomysł zdaje mi się raczej odpychający.
Konkludując, moim zdaniem, zupełnie brakuje mu wewnętrznej logiki
przyczynowo-skutkowej, a biorący udział w rozgrywce gracze mogą
poczuć się oszukani, gdyż większość czasu gry będą jedynie słuchać,
co robi pozostała (póki co grająca) część drużyny.

Krystyna Nahlik

Joanna Szaleniec

Przygoda jest oparta na kilku dość oryginalnych pomysłach (w
szczególności śmierć jednego z bohaterów już na początku przygody
i prowadzenie go dalej jako ducha), ale nie jestem przekonana,
czy rzeczywiście będzie stanowiła podstawę do dobrej zabawy dla
graczy, dla których zaplanowano naprawdę niewiele wydarzeń – w
szczególności dotyczy to owego nieszczęsnego, snującego się za
drużyną widma… Scenariusz jest napisany nieco chaotycznie i wydaje
się zawierać pewne logiczne niedociągnięcia, a ponadto urywa się
w zaskakującym punkcie bez jakiegokolwiek zakończenia czy choćby
kulminacji.

Julian Czurko

Czysta Forma. Urocza w swojej zawiłej prostocie opowieść o demonicznym
cyrku, demonie połykającym i wypluwającym głowy i arystokratycznych
degeneratach. Niemniej fabuła jest mało przekonywująca, zakończenie,
o ile jest, jest dość mgliste, a rola gracza – ducha (dopisana
w przypisach!) zupełnie niejasna.

Tomasz Z. Majkowski

A najlepiej bawią się czytelnicy.

Czegóż tu nie ma! Demoniczny wąsacz, demon (czy wąsaty?), panowie
w kolorowych skarpetkach – a nawet latające (choć na niewielki
dystans) głowy.

Z początku zapowiadało się nieźle. Pomysł, że gracze są dzieciakami
z zabitej dechami wioski, które po raz pierwszy w życiu znalazły
się w cyrku, jest cudowny i daje ogromne możliwości. Dość wspomnieć
„Pinokia”.

Niestety, z tego ogromu Autor wybrał najgorzej. Uśmiercanie jednego
z BG w ciągu pierwszych pięciu minut sesji (i to nie celem przywrócenia
go do życia – ani nawet nie po to, bo wykorzystać jego obecność
po Drugiej Stronie) powinno być karalne.

Zabity gracz przez całą sesję jest zabity. Ubaw po pachy. Zaświatów
nie ma, duch skąpca jest zupełnie na doczepkę, a kontakt z resztą
drużyny jest niemożliwy. Czyli to nie jest nawet Randall i Duch
Hopkira.

Gdy pozostali prostaczkowie zaczną już bawić się w śledztwo,
przychodzi enpis i wszystko im opowiada. Bez komentarza.

Dalej następuje kilka stron bełkotu o mieszkańcach cyrku oraz
podążających za nim arystokratach. Z morza tego wyłowić daje się
wyłącznie treser pcheł. Ale nie – szybko okazuje się zbiegłym
psychopatą. A mogło być tak pięknie.

Aż wreszcie objawi się święty mąż (a czemu nie gracze?) i przesądni
chłopi (a czemu nie gracze?) pójdą na cyrk z widłami.

A deser ork otrzymuje nadorcze siły.

Niewątpliwym nowatorstwem tego scenariusza jest umieszczenie
całych partii tekstu w przypisach. Brawo – zmuszałem się do czytania.

Nie uważam tego cyrku za najgorszy scenariusz edycji i wierzę,
że Autor się starał. Nie wyszło mu.

Ale stary, przygarbiony i cyniczny treser pcheł zasługuje na
lepszy los.

Cześć jego pamięci.

Łukasz M. Pogoda

Maciej Reputakowski

Niezwykle chaotycznie spisany scenariusz, w który bardzo dokładnie
trzeba się wczytać, aby cokolwiek zrozumieć. Kolejne postaci niezależne
są dodawane bez jakiegoś określonego sensu, a wydarzenia zawieszono
w próżni – w zasadzie nie wiadomo, gdzie i w jakim porządku wszystko
się dzieje. Jest ciekawy pomysł z przedstawieniem, ale już motywacje
działań demona czy ducha-sknery są mocno niejasne. Z lektury tekstu
można również wynieść wrażenie, że zabijany na początku bohater
niewiele będzie miał już na sesji do roboty, a to bardzo poważny
błąd.

Marcin Segit

Michał 'Puszon’ Stachyra

Scenariusz do fantazy (sic!). Pokręcony… oryginalny… w sumie
mało ciekawy. Nie dla mnie. Idea drugiego MG w formie przedstawionej
przez autora zupełnie do mnie nie trafia… a zabijanie postaci
jednego z graczy na samym początku sesji….rewelacyjny patent…
na pewno miał niezły ubaw w czasie tej sesji, tak tak.. niezły
ubaw…. Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że to jednak ciekawy
motyw na grę Nowego Przypływu – MG zaczyna sesję, a gracze zastanawiają
się, który z nich tym razem zginie na początku sesji idąc do kibla…
Można by było nawet takie LARPy robić. Nidy nie mów 'zaraz wracam’
:->

Krzysztof Świątek

PLUSY: hmmm… jeden znalazłem – będę w
trakcie sesji rzadziej wychodził do ubikacji – bo mogę nie wrócić.

MINUSY: przepraszam, ja tego scenariusza w ogóle
nie rozumiem. Nielogiczny, pokręcony, bez ładu i składu. Dysponując
takimi środkami to ja bym lepszy cyrk założył. A pomysł aby „na
wejściu” uśmiercić jednego z graczy to zasługuje na nagrodę –
w formie wycieczki na „białe niedźwiedzie”.

WRAŻENIA: generalnie ja w tym scenariuszu nie
znalazłem nic ciekawego. Może z wyjątkiem wymiotującego orka…

[collapse]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *