„Rzeźbiarz”
Piotr Brewczyński
Komentarze:
Magdalena Madej
Przygoda spisana poprawnie i całkiem logicznie, pomysł na scenariusz
nawet ciekawy i uniwersalny (do rozegrania dla większości drużyn).
Niestety brak tu wciągających wątków osobistych, ciekawej estetyki,
zadziwiającego zakończenia lub przemyślanego przebiegu fabularnego.
Rzeźbiarz idealnie nadaje się na zimowy wieczór, kiedy grający
nie mają zbyt wiele czasu i ochoty na psychologiczne gierki i
dramatyczne wydarzenia. Standard.
Krystyna Nahlik
…
Joanna Szaleniec
Wrażenie podobne jak w przypadku „Panicza” – drobiazgowo
zaplanowane i interesujące, ale dość klasyczne śledztwo.
Julian Czurko
Kolejna bardzo poprawna przygoda, tym razem do D&D. Świetna
do przełożenia na grę komputerową, do klasycznego RPG brakuje
jej chyba jakiejś iskry.
Tomasz Z. Majkowski
Bardzo poprawna przygoda. Sprawnie wprowadzona w ograniczenia
systemu. Zgodna z kanonem tegoż. Oparta na przyzwoitym pomyśle.
Nie najgorzej spisana.
Kompletnie bez polotu.
Śledztwo może być dość zabawne, ale jest zbyt oczywiste. Ja,
który za grosz nie znam się na D&D, domyśliłem się, kto jest
sprawcą w trzecim zdaniu podrozdziału „o co chodzi”. Ocho, pomyślałem,
jakiś gość zamienia szlachtę w kamień i wystawia jak rzeźby. Jest
taki enpis w „Krainach Snu” do Zewu Cthulhu, może stąd od razu
go skojarzyłem.
To byłby zatem najważniejszy grzech tego scenariusza – ograny
pomysł.
Nie wątpię, że grałoby się w „Rzeźbiarza” dość przyjemnie, choć
nie jest kryminałem i zabawa ogranicza się do wypełnienia questa.
Jest jednak tak idealnie przeciętny, że powinno się go odlać w
platynie i zakopać pod Paryżem.
I to wszystko, co mam na jego temat do powiedzenia.
Łukasz M. Pogoda
…
Maciej Reputakowski
To tak zwany „scenariusz typowy do bólu”. I nie jest to broń
Boże zarzut. Nie jest to jednakże również pochwała. „Rzeźbiarza”
spisano dokładnie i prosto. Niemalże w sam raz do szybkiego poprowadzenia.
Niczym nie zaskakuje, ale mieści się doskonale w konwencji D&D.
Są skarby, przeciwnicy i loch (tyle że nad ziemią). I to w zasadzie
wszystko, jako że nie ma tu do czego się przyczepić ani nad czym
piać z zachwytu.
Marcin Segit
…
Michał 'Puszon’ Stachyra
Straszliwie to D&Dowe, i to hermetycznie D&Dowe, zamiast
jak Pan Bóg przykazał napisać, że w bandzie są wojownicy, łotrzykowie
etc pojawiają się 'CN, Wjk3′ – głupia rzecz, a razi…
Nieznośna forma hipotez na początku scenariusza. Intryga nieciekawa,
pogięta a nade wszystko odgadywalna..
A opis postaci Hugo, a konkretnie jego taktyka mnie osłabiła,
tzn. nie osłabiła mnie taktyka jako taka, bo to przecież oczywiste,
że zaczyna się od kamiennej skory i kociej gracji (miau…) ale
opisywanie sposobu w jaki walczy bohater po podaniu jego mega-pełnych
statsów kojarzy mi się z wczesnymi KCetami. O ja.. doszedłem do
castingu ! Bomba!
Jest i mapa.. prawdziwy dungeon.
Suma sumarum idealny quest D&Dowy dla początkujących graczy.
Idealnie niestrawne dla kogokolwiek innego.
Krzysztof Świątek
PLUSY: oj, niedobrze. Nie potrafię tu nic
napisać. No może poza tym: jest mapka dungeonu.
MINUSY: tak sztampowe, że aż stawy szczękają. Takie
przygody to pisał do AD&D już mój dziadek gęsim piórem ćwierć
wieku temu.
WRAŻENIA: Przykro mi, ale taką przygodę to
można poprowadzić z musu, gdy okazuje się, że nasz MG od ZC się
rozchorował a trzeba jakoś czas zabić…
