„Zemsta jest słodka jak krew twoich wrogów…” (pdf)
Jakub Bętkowski
Komentarze:
Magdalena Madej
Muszę przyznać, że nie jestem fanem CP2020, ale za to wielbicielem
L5K, dlatego z ogromna przyjemnością odnalazłam w tym scenariuszu
wątki związane z kulturą samurajską.
Kolejnymi smacznymi elementami przygody są podany przez autora
spis pasującej do gry muzyki i propozycja chwytów, jakie może
zastosować Mistrz Gry w trakcie prowadzenia. Niestety, sam scenariusz
nie jest wciągający, prezentowany w nim świat jest powierzchownie
i mało klimatycznie opisany – gracze poruszają się w pustce i
spotykają pozbawionych twarzy bohaterów niezależnych.
Scenariusz Zemsta jest słodka… bardziej przypomina mi szkic
przygody, która jedynie dzięki ogromnemu zaangażowaniu graczy
może nabrać rumieńców.
Krystyna Nahlik
…
Joanna Szaleniec
Zaletą tej przygody jest dynamiczna akcja. Autor nie tylko umiejętnie
buduje napięcie, lecz także potrafi przekazać czytelnikowi, w
jaki sposób powinien uzyskać odpowiednie efekty emocjonalne. Podoba
mi się, że intryga to coś więcej niż typowe dla CP rozgrywki międzykorporacyjne
(zbuntowana SI o „romantycznej duszy”!) – obawiam się
jednak, że z punktu widzenia graczy byłaby to jednak mimo wszystko
kolejna (choć niewątpliwie bardzo dobra) przygoda, jakich wiele
rozegrali już w tym systemie. Na marginesie dodam, że szczególnie
wzruszyło mnie zastosowanie tzw. scen z drugiej strony, które
prawdopodobnie po raz pierwszy pojawiły się „w obiegu”
jako szaleńcowy wynalazek (oczywiście nie wpłynęło to na ostateczną
ocenę!)
Julian Czurko
Bardzo fajna przygoda! Nigdy nie grałem w Cyberpunka, a po lekturze
tego tekstu naprawdę mam na to ochotę 🙂 Świetnie przedstawiane
kolejne sceny – skojarzenia z filmami akcji zapewne są nieprzypadkowe.
Wielkie brawa! Brakło mi tylko opisu samego budynku korporacji
podczas ostatniej akcji, tudzież sposobu na dokonanie włamu –
wtedy faktycznie czułbym, że obejrzałem ciekawy film od początku
do końca.
Tomasz Z. Majkowski
Słabości do Cyberpunka nie mam wcale w wcale. Grałem w życiu
w jedną dobrą przygodę w tymże. I z przyjemnością zmieniłbym zdanie,
stąd przygody co Cybera czytam szczególnie uważnie.
Ten jednak cierpi z powodu chaosu kompozycyjnego. Musiałem chwilami
wczytywać się po dwa razy, żeby zrozumieć ciągi przyczynowo –
skutkowe (i niektórych rzeczy wciąż nie rozumiem. Na przykład
– po co jest Kordian?), zwłaszcza, że rzeczy, które powinny być
wyjaśnione na początku stają się jasne dopiero pod koniec. Mało
tego – bohaterowie niezależni gubią i znajdują w zupełnie losowych
momentach (jak pan Wang – zresztą, co to za Japończyk, co się
nazywa Wang?). Autor eksponuje motywy zupełnie poboczne (jak kradzież
gotówki z bankomatu), a ignoruje istotne dla przebiegu scenariusza
(jak sposoby wniknięcia do systemu korporacji).
Na plus zaliczyć trzeba przygodzie Proroka. Literatura SF zna
niejeden zbuntowany komputer, ale niewiele z nich motywuje potrzeba
twórczej niezależności – i to jest urocze. Choć chyba było w cyklu
o Enderze?
Zachwyca również zawrotne tempo. Od pierwszej sceny gracze czują
na karku oddech potężnej korporacji i muszą z wielką determinacją
walczyć o życie. Snajperzy, pościgi, spotkania w szemranych knajpach
mają wiele uroku (choć autor zapomniał dodać sceny, w której ktoś
ucieka po balkoniku, a _wszystkie_ wystrzelone w jego stronę kule
odbijają się od wąziutkiej, metalowej barierki, bez której to
sekwencji nie ma dobrego filmy sensacyjnego), szkoda tylko, że
to wszystko gubi się w losowo wybranych do opisu fragmentach przygody.
Jak można poświęcić trzy razy więcej miejsca na opis meliny, niż
na właściwy scenariusz (czyli zdobywanie danych o korporacji i
planowanie Wielkiego Skoku, odpowiednio 1600 i 500 znaków)!
Przygoda na pewno była dobra – być może bez przesadnie poważnego
tonu, ale emocjonująca i zabawna. Niestety, sam tekst jest bełkotliwy
i miejscami śmieszny. A my, niestety, nie oceniamy przygód. Oceniamy
scenariusze.
Łukasz M. Pogoda
…
Maciej Reputakowski
Największy atut tego scenariusza stanowi zasugerowanie MG paru
ciekawych chwytów. Są one co prawda znane, ale – czy znane wszystkim?
Chodzi oczywiście o „sceny z drugiej ręki” (zwane też „przebitkami”
lub, przez Szaleńców, „scenami z drugiej strony”), które wspomagają
narrację oraz o ożywiają ponowne rozegranie wydarzeń z przeszłości.
Dzięki odegraniu scen walki „jeszcze raz” gracze mocniej zżyją
się z przeszłością, która przestanie być tylko zapisem na karcie
lub streszczeniem MG. Autor również przytomnie zauważa, że gracz
i postać to dwie różne sprawy i inaczej się na nich oddziałuje.
Cenna uwaga, o której nie zawsze się pamięta.
Klimat Cyberpunka również udaje się zachować – szybkie tempo
akcji, skrócenie czasu fabuły do niezbędnego minimum i walka z
korporacjami. Nie razi nawet specjalnie przymuszenie bohaterów
do działania przez SI. W zasadzie układ jest uczciwy i jak najbardziej
zgodny z duchem systemu. Ktoś wykorzystuje naszą ekipę, ale i
coś daje w zamian (nawet jeśli jest to tylko powrót do normalności).
Błędem natomiast jest założenie, że to scenariusz dla początkujących.
Owszem, można w niego zagrać bez większego stażu w świecie CP2020,
ale wówczas MG musiałby podsuwać wiele rozwiązań. Można by wytknąć
jeszcze kilka pomniejszych wad, ale byłoby to zwykłe czepialstwo.
„Zemsta…” nie jest scenariuszem wybitnym. Jest scenariuszem
dobrym i solidnym. I, co najważniejsze, bardzo zgodnym z duchem
i konwencją obranego systemu. Spełnienie tego warunku nie jest,
wbrew pozorom, takie proste.
Marcin Segit
…
Michał 'Puszon’ Stachyra
Cyber… trochę Matrixa.. trochę retrospekcji – dużo sieci, dużo
cybera, trochę klimatów z Matrixa – 'ładowanie’ umiejętności..
ot taka przygódka do CP2020 powyżej przeciętnej. Pojawia się deus
ex-machina (czy jak się to pisze) – nie przepadam, choć nie jest
to szczególnie nachalne… Niezłe tempo scenariusza… Czegoś
mi tu jednak brak.
Krzysztof Świątek
PLUSY: ładny tytuł, „matrixowe” klimaty, tempo
akcji.
MINUSY: uch, te interwencje wyższej istoty wychodzą
mi bokami. Poza tym jak chcę wiedzieć jak smakuje woda, to muszę
się jej napić, nikt mi tego nie opisze – podobnie jest chyba z
siecią…
WRAŻENIA: sprawnie napisane, w rękach dobrego
MG może być zabawnie
